..::Odwiedziło::.. 4518 ..::Księga::.. Ksiega Gości//1 ..::Archiwum::. ..::Ulubieni::.. ..::Linki::.. http://kahlan-amnell.blog.onet.pl
Rozdział 3
Nie zamierzałem dopuścić do tego, żeby ta dziewczyna zrobiła coś Zeddowi. Tamta grupka żołnierzy nie ścigała jej bez powodu. Przez chwilę zacząłem żałować, że się w to wplątałem. – Co zrobiłaś temu mężczyźnie? –zapytałem wskazując na zwłoki. Odeszła kawałek, więc chwyciłem ją za ramię. Zatrzymała się i spojrzała na mnie gniewnie. Najwyraźniej chciała uniknąć rozmowy.
-Chcesz wiedzieć?- zapytała. Potaknąłem. Chciałem powiedzieć, że to chyba oczywiste skoro pytam, ale powstrzymałem się.– Spróbuj za mną iść, to się przekonasz. – poczekałem aż odejdzie, poczym poszedłem za nią. Sądząc po tym jak walczy, wolałem nie wdawać się w żadną sprzeczkę. Cały czas trzymałem się w dużej odległości, żeby mnie nie zauważyła. Po chwili wyciągnęła przed siebie jakąś świecącą kulkę. Z daleka nie widziałem dokładnie co to, ale chyba był to jakiś wisiorek. Postanowiłem zbliżyć się trochę i przyjrzeć całej sprawie.
- No dalej Shar, gdzie jest czarodziej? –mówiła dziewczyna, a świecący przedmiot zaczął się unosić. Natychmiast podążyła we wskazanym kierunku, czyli wprost do Zedda. Pomyślałem, że jeśli się pospieszę, to z pewnością będę tam pierwszy. Do domku Zedda chodzę odkąd pamiętam i znam miliony skrótów. Po śmierci ojca, był jedyną osobą, której mogłem zaufać. Musiałem go chronić. Nagle poczułem ogromny ból prawej dłoni. Uniosłem ją do góry, żeby sprawdzić co to i zobaczyłem dość rozległą ranę. To na pewno był ten kolec który wbił mi się w rękę, podczas walki. Ścisnąłem go palcami w nadziei, że zwyczajnie wypadnie. Po kilku nieudanych próbach postanowiłem zlekceważyć ból. Zedd był ważniejszy. Rozejrzałem się dookoła i okazało się, że dziewczyna zniknęła. Poderwałem się z miejsca i zacząłem biec wzdłuż skrótu, który wcześniej obmyśliłem. Droga nie była długa, mimo to po jakimś czasie poczułem się strasznie zmęczony. Strasznie bolała mnie głowa, a rana piekła coraz mocniej. Poraz kolejny starałem się to ignorować, jednak było mi coraz trudniej. Zakręciło mi się w głowie i niemal upadłem. Przez chwilę stałem czekając, aż odzyskam równowagę. Poczułem się strasznie głupio. Zamiast ratować przyjaciela, potykam się o własne nogi. Zacząłem biec, trochę wolniej niż na początku, ale biegłem. Po kilku minutach widziałem już domek Zedda. Z niewielkiego komina jak zwykle leciał mały dym, w oknach widać było światło rzucane przez świece. Było już prawie ciemno. Z resztą nie ma się czemu dziwić, w końcu jest już późna jesień. Kiedy znalazłem się kilka metrów od wejścia. Stanąłem jak wmurowany w ziemię. Zedd rozmawiał z tamtą dziewczyną. Wyglądał na zdziwionego, a ona jakby coś mu tłumaczyła. Ponownie zakręciło mi się w głowie... Upadłem...
Nie wiedziałem, czy to się działo naprawdę. W głowie mi szumiało. Leżałem na czymś, chyba na łóżku. Nie miałem pojęcia gdzie jestem. Słyszałem tylko jakieś słowa wypowiadane przez Zedda w nieznanym mi języku i czułem czyjąś zimną dłoń położoną na moim czole. Ktoś trzymał moją obolałą rękę, której ból zaczął dokuczać mi coraz bardziej. Chciałem krzyczeć z bólu ale nie mogłem. Czułem się jakby trawiły mnie płomienie. Miałem ochotę wrzeszczeć, żeby to ode mnie zabrał, chociaż nie wiedziałem co. Ogarnęła mnie ciemność... Wydawało mi się, że śnię. Miałem bardzo dziwny sen. Szedłem w otoczeniu zielonej poświaty. Była wszędzie. Ścieżka, po której stąpałem była czarna. Nie wiem jak, ale mogłem spokojnie wyróżnić jej czarny kolor. Jedynie dzięki zielonemu światłu widziałem gdzie idę. Szedłem naprzód. Coś wewnątrz mnie nakazywało trzymać się z daleka od poświaty. Co jakiś czas mijały mnie jakieś czarne zjawy. Wypływały z jednej strony zielonego światła i znikały po drugiej stronie. Jedna z nich była podobna do mojego ojca. Uśmiechnął się do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę. Odwzajemniłem uśmiech i także wyciągnąłem do niego swoją dłoń. Nie było na niej śladu po ranie. Zdziwiło mnie to, ale obecność ojca była jedyną rzeczą, która mnie teraz obchodziła.
– Chodź ze mną Richardzie.- szepnął do mnie. Bez wahania ująłem jego dłoń.
– Richardzie nie rób tego! Obudź się! – usłyszałem w swojej głowie. Był to głos Zedda i ... kogoś jeszcze. Starałem się przypomnieć do kogo należał nieznajomy głos. Tamta dziewczyna w lesie. To na pewno ona. Co ona robiła u Zedda! Czyżbym się spóźnił? Ojciec uśmiechnął się zapraszająco, i pokazywał mi drogę ku zielonej poświacie. Cały czas słyszałem głos Zedda, który nakazywał mi się obudzić. Bałem się, że kiedy otworzę oczy, stracę ojca już na zawsze. Nie chciałem tego. Jednak musiałem pomóc Zeddowi, był moim przyjacielem. Nagle otworzyłem oczy. Nie było już zielonej poświaty, ani ścieżki, ani mojego ojca. Byłem w domku Zedda, siedziałem na jego łóżku. Przede mną stał Zedd, a obok niego... To była ta dziewczyna... Siedziała obok starca, na jego krześle i trzymała moją rękę. Zedd nakazał mi odpoczywać, ale nie mogłem się położyć. Nie ufałem tej dziewczynie kimkolwiek była. Jeżeli chciała coś mu zrobić? Nie mogłem na to pozwolić. Mimowolnie opadłem na posłanie. Cały czas starałem się mieć otwarte oczy. Chciałem się podnieść, ale nie miałem siły. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem.
Kiedy się obudziłem, było już jasno. Rozejrzałem się po pokoju. Byłem sam. Na zewnątrz słyszałem rozmowę. Wyszedłem z domu, na ławeczce siedział Zedd i tamta nieznajoma dziewczyna. Rozmawiali o czymś.
- Jesteś czarodziejem, musisz mi pomóc! –krzyczała. – Tylko mi nie mów, że nie wyszkoliłeś Poszukiwacza! Musimy pokonać Rahla!
- Właściwie to... – zająknął się Zedd. Nie rozumiałem o czym mówili, i dlaczego dziewczyna nazwała Zedda czarodziejem. Wolałem na razie nie rzucać się w oczy i ukryłem się przy wyjściu z domku. Miałem nadzieje, że gdy podsłucham ich rozmowę dowiem się czegoś więcej.
- Nie masz Poszukiwacza?! Bez niego nie mamy szans na powodzenie misji! A co z przepowiednią? – krzyczała dziewczyna. Zedd uspokajał ją gestem ręki, ale ona i tak nie dawała za wygraną.
-Poszukiwacze sami się ujawniają. Czarodziej tylko ich wówczas rozpoznaje... i jakby to powiedzieć, uprawomocnia. – odpowiedział starzec.
- Zawsze myślałam, że to czarodziej wybiera właściwą osobę. –odpowiedziała zmieszana dziewczyna.
- Hmm, jest w tym trochę prawdy. - Zedd potarł podbródek. -Widzisz, prawdziwy Poszukiwacz, taki, który potrafi odnaleźć prawdę, musi okazać, że jest odpowiednią osobą. Czarodziej nie może tak po prostu wskazać na kogoś i rzec: „Oto Miecz Prawdy, będziesz Poszukiwaczem”. On właściwie nie ma tu nic do powiedzenia. Poszukiwacza prawdy nie można wyszkolić. Dana osoba po prostu musi być Poszukiwaczem i udowodnić to swoim postępowaniem. Zaś czarodziej powinien takiego kogoś obserwować całymi latami, żeby nie popełnić błędu. Poszukiwacz wcale nie musi być najbystrzejszy, lecz powinien być właściwa osobą. Musi być obdarzony odpowiednimi cechami charakteru. Bardzo rzadko spotyka się urodzonego Poszukiwacza. Taki człowiek jest gwarantem równowagi sił. Rada zamierzała obdarzyć owym stanowiskiem któregoś z najgorliwszych służalców. Wiele osób miało na to chrapkę, Poszukiwacz był bowiem osobą znaczącą i wpływową. Wysoka Rada nie rozumiała, że to osoba Poszukiwacza nadaje znaczenie stanowisku, a nie odwrotnie.-Zedd nachylił się ku dziewczynie.-Ty się urodziłaś w czasach, kiedy Rada już sobie przywłaszczyła prawo mianowania i pewnie widziałaś Poszukiwacza, lecz wówczas byli to tylko pozoranci, nigdy nie spotkałaś prawdziwego - mówił cichym, pełnym pasji głosem. - Ja widziałem. Widziałem, jak zadrżał król, któremu zadał jedno proste pytanie. Kiedy prawdziwy Poszukiwacz dobywa Miecza Prawdy. . . Słuszny gniew wywiera niezwykłe wrażenie. Sprawia, że prawi ludzie drżą z radości, a winowajcy trzęsą się ze strachu. - Uśmiech zniknął z twarzy starca. - Lecz ludzie rzadko wierzą w prawdę, czasem wręcz nie chcą jej widzieć, toteż Poszukiwacz znajduje się w bardzo trudnym i niebezpiecznym położeniu. Jest przeszkodą dla tych, którzy chcieliby obalić Prawowitą władzę. Ściąga na siebie wiele gromów. Najczęściej. Jest zdany na własne siły i szybko ginie.
-Dobrze to znam- wtrąciła dziewczyna.
-Wątpię, czy nawet prawdziwy Poszukiwacz mógłby się długo przeciwstawiać Rahlowi. A co potem?
- Musimy spróbować, Zeddzie.- Ujęła dłonie starca. -To nasza jedyna szansa. Tylko to nam pozostało.
- Przecież ten, kogo znajdzie czarodziej, nie będzie znał Midlandów-Zedd odsunął sie od niej.-Nie miałby żadnej szansy. To byłby wyrok śmierci.
- Także dlatego mnie tu wysłano. Mam być jego przewodniczką, trwać przy nim, chronić go, w razie potrzeby ofiarować swoje życie. Znam niemal całe Midlandy. Spowiedniczki od dziecka uczą się języków. Muszą, bo nigdy nie wiadomo, dokąd zostaną wezwane. Mówię wszystkimi głównymi językami i w większościach pomniejszych. I na nas sypią się gromy. Gdyby było nas łatwo zabić, to Rahl nie wysyłałby bojówek. Wielu z tych mężczyzn zginęło, nie wykonawszy zadania. Potrafię chronić Poszukiwacza, a w razie potrzeby oddam za niego życie.
- Narażałabyś, kochanie, nie tylko życie Poszukiwacza, ale i swoje.
- I tak na mnie polują. Jeżeli masz lepszy pomysł, to go zdradź.- Nadal nic nie wiedziałem, ta rozmowa do niczego nie prowadziła, więc wolałem już wyjść z ukrycia.
- Ciii... –nakazał Zedd dziewczynie, kiedy zobaczył, że się zbliżam. Od razu zaczął się uśmiechać.
- No i jak się spało? –zapytał jak gdyby nigdy nic. Nie miałem zamiaru udawać, że nic się nie dzieje.
- Znacie się? –zapytałem wskazując na nieznajomą. Spojrzeli po sobie.
- To długa historia. –zaczął Zedd.
- Mniej więcej wiem o co chodzi. – powiedziałem zażenowany. Czyżby próbowali coś przede mną ukryć?- Dlaczego rozmawiacie o Poszukiwaczu? –zapytałem, zapominając o poprzednim pytaniu.
- Nie twoja sprawa, lepiej odejdź do domu. Czarodziej już ci pomógł. – odparła dziewczyna. Poczułem się jak zwykły wieśniak.
- Nigdzie nie pójdę, dopóki nie zostawisz mojego przyjaciela w spokoju! -krzyknąłem.
- Czarodziej Zeddicus Zu’l Zorander, jest twoim przyjacielem? Chyba sobie żartujesz! Ktoś tak utalentowany i...-zakpiła sobie.
- On nie jest czarodziejem! –przerwałem jej. W ostatniej chwili podbiegł do mnie Zedd i powstrzymał mnie przed uderzeniem jej. O mało nie uderzyłem dziewczyny. Czułem się głupio z myślą, że zamierzałem to zrobić, ale to przecież nie moja wina, że sama się o to prosi.
- Cóż, chyba muszę ci wszystko wytłumaczyć. –powiedział starzec sadzając mnie na ławce.
- Po co? Nie jest nam potrzebny, pomóż mi znaleźć Poszukiwacza! To jest teraz najważniejsze! –krzyczała rozwścieczona dziewczyna. Jej twarz była już niemal purpurowa ze złości. Strasznie irytowała mnie jej obecność.
- Uspokój się, Kahlan. – powiedział do niej Zedd. Zdenerwowana usiadła naprzeciwko mnie. – Poszukiwacz siedzi przed tobą. –dodał po chwili.
Roberta 1/01/2010 10:15:55 [Powrót] Komentuj
http://www.kahlanandrichard.fora.pl/
zapraszam na forum o naszych kochanych bihaterach :)
aa 24/05/2010 21:01:52
| brak www IP: 62.69.207.144
Kiedy NN?
Nium 14/02/2010 21:33:47
| brak www IP: 79.184.206.5
http://poszukiwacz-prawdy.blog.onet.pl/
zapraszam do mnie:P
Denee 6/02/2010 14:03:24
| brak www IP: 77.113.152.51
A nie mogłabyś mi takiego załatwić, coś podobnego? Wdzięczna bym była...
Denee 31/01/2010 19:02:47
| brak www IP: 77.114.113.119
Sorki, że nie odpisałam na maila ale rzadko wchodze na swojego bloga i dopiero dzisiaj zobaczyłam twój komentarz. Co do szablonu to obraz zrobiłam sama a html zrobiła mi koleżanka :)
Roberta 31/01/2010 10:51:14
| brak www IP: 83.3.24.18
A tak z ciekawości...kto ci zrobił ten szablon? też bym taki chciała na swojego bloga...odpisz mi na e-maila
Denee 30/01/2010 14:00:52
| brak www IP: 77.112.240.123
Super blog!
Normalnie kocham ten serial i książki też...przeczytałam wszystkie z wyjątkiem spowiedniczka
Denee 30/01/2010 13:57:05
| brak www IP: 77.112.240.123
Ostatni odcinek na 48-Hours.blog.onet.pl Jest krótki, ale trochę się dzieję. Mam nadzieję, że wpadniesz i przeczytasz. Epilog prawdopodobnie w niedzielę. :*
Chanelle__ 29/01/2010 19:56:19
| brak www IP: 83.8.68.196
http://48-hours.blog.onet.pl/ Pojawił sie 5 rozdział ! zapraszam :)
Chanelle__ 25/01/2010 20:31:05
| brak www IP: 83.8.91.208
Świetny rozdział. Mam nadzieje, że Kahlan nie dostanie szału od tych wiadomości. Fajnie wyszedł ci ten sen... CAŁY ROZDZIAŁ JEST BOSKI!!!!!!!!!!!!!
Dzięki za szablon na moim blogu.
POZDRAWIAM!!!!!!
[kahlan-amnell]
Kahlan 1/01/2010 15:50:54
| brak www IP: 83.3.24.18